Czytam.

Książka przywędrowała dzięki #biznesikultura. Sylvia Day “Żar nocy”. Staram się czytać. Pomiędzy karmieniem, inhalacjami, podawaniem leków mojej maleńkiej chorej na zapalenie oskrzeli. Niestety niewyspanie, zirytowanie, zdenerwowanie bierze górę nad książką. Oj, ileż bym dała za 3h spokoju, tylko ja, kawka i książka! W poczekalni czeka więcej lektury więc dajże mi, Boże, czas, siłę i sposobność abym mogła w końcu poczytać!

Obrazek

Advertisements

Koniec i basta!

Czas zakończyć nudny okres w moim życiu, tę monotonię, szablonowe mijanie dni itp… Pora aby poszukać coś, co mnie nęci i kręci. Jakieś hobby, pracę, cel w życiu. O tak! Niestety, fajnie się myśli, pisze, planuje ale z pomysłami już gorzej. Pół roku już siedzę z córcią w domu i powtarzam codziennie to samo: śniadanie, zakupy, spacer, po starszą do szkoły, obiad, kolacja i spać. W tak zwanym międzyczasie moja rozrywka to pozmywanie naczyń, odkurzanie, gierki na fejsie, robienie głupich min do młodszej. Mało ciekawie :/ I tak siedzę i się zastanawiam co by tu robić aby mieć radochę w życiu a przy okazji troszkę sobie dorobić. Kilka pomysłów mam, trzeba je dopracować, popatrzeć czy warto i czy dam radę. Na więcej pomysłów czekam, może przyjdą. Oby!

Streetcom i Nowy Rok

Jestem ekspertką w Streetcom’ie już kilka lat. Ten rok zapowiada się ciekawie, Streetcom szykuje 7 kampanii. Aż mam motylki w brzuszku. Ciekawa jestem czy i do mnie trafi jakiś ciekawy, nowy produkt do testowania. Znajomi bliżsi i dalsi też będą zadowoleni ponieważ to do nich trafia większość produktów do wypróbowania. W takim razie czekam!

Obrazek

http://www.streetcom.pl/

Był poród, była depresja, teraz już z górki i normalne życie!

Obrazek

Oj pierwsze dwa – trzy tygodnie z małą były tragiczne. Nie zdawałam sobie sprawy, że człowiek tak może się czuć. Ja nienawidziłam całego świata. (more…)

Topielec i kawa.

Tak, od rana upalnie. Ja się najzwyczajniej na świecie topię. Więc, chcąc nie chcąc, od rana raczyłam się kawką z lodami 😀

Desktop

Teraz siedzę na blogach kulinarnych i szukam innych, ciekawych przepisów na kawkę mrożoną…

Maksymalna wścieklizna czyli kobieta w ciąży jest.

Wolałam nic nie pisać. Ostatnio na jakikolwiek temat bym nie chciała napisać, pomyśleć to bez nerwów się nie obyło. Nic na to nie poradzę. Wkurza mnie wszystko i wszyscy. Zdecydowanie wolałam pierwszy etap ciąży kiedy to mogłam spać i spać i na nic innego nie miałam ochoty. A teraz tornado za tornadem. Gdzie się nie ruszę, na kogo nie spojrzę to mam nerw. Takie to uroki ciąży, heh.

Ostatnio pani starsza w Biedronce mnie wkurzyła bo stała i zachwalała innej pani jaki to tamtejszy chleb jest dobry. Bo taki na zakwasie, zdrowy, tydzień leży świeży. Kuva jak taki dobry to czemu masz go aż tydzień czasu. I sorry batory ale może leżał koło zakwasu ale nie jest na zakwasie. Zakwasowy chleb jest taki ciężki, zbity, smaczny. Ten nie jest takowy. Nie wytrzymałam, roześmiałam się i powiedziałam jej, że bajki opowiada. Po co? Sama nie wiem.

Takich historii w ostatnim czasie miałam mnóstwo. Powinnam je spisywać, może zacznę…

Wisi mi kawa…

Ja chyba jestem mało trendy a może niezbyt wrażliwa??? Bo mi wisi cała ta akcja “zawieszona kawa”. Więcej, ja w ogóle nie widzę sensu w takiej akcji. Bo niby dla kogo ta kawa? Dla każdego? Bez sensu. Zaraz się zaczną jakieś wiszące kanapki, ciastka albo całe zestawy obiadowe… Może to jest taka akcja dla – jak ich się teraz nazywa?? Hipsterów? To kolejne zjawisko mi nie zrozumiałe. Ciekawe dla socjologa, nie powiem. Ale nie jasne. Za świeże aby wyciągać wnioski. tak sobie jednak myślę, że gdybym poszła na magisterkę to chyba bym się w pracy końcowej zajęła tymi hipsterami. Temat nowy, nie do końca określony. No ale póki ja zacznę studia to zjawisko pewnie przeminie 😉

Licencja na socjologię

Tak, wraz z przyjściem wiosny zdobyłam licencję 🙂 I było słychać wielkie UFFF. W końcu koniec. Pisanie pracy mnie wykończyło i nie pójdę na żadne studia magisterskie dopóki nie zniosą obowiązku pisania tych durnych i nikomu nie potrzebnych prac… Może sobie pójdę na jakąś podyplomówkę ale to dopiero po porodzie i odchowaniu dzidzi 😉

 

A żeby nie była za wesoło to od stycznia już czwarty raz jestem chora, antybiotyk dostałam po raz drugi… I jak usłyszę, że ciąża to nie choroba to walnę!!!

Obronić się w Dzień Wagarowicza

Ach ta ciąża. Tak jak przy pierwszej miałam energii na maksa i gdyby nie zdjęcia z usg to bym nie wiedziała, że jestem ‘przy nadziei’, tak w drugiej cierpię na lenia pospolitego, nie mam siły na NIC. Z dobrych wiadomości – skończyłam pisać pracę licencjacką! Tak tak, skończona, zatwierdzona i złożona w szanownym dziekanacie. A 21 marca będę się bronić. Świetna data, akurat w Dzień Wagarowicza 😉 Trzeba się, chcąc nie chcąc, wziąć do roboty i stworzyć jakąś prezentację, która w piękny sposób opisze moją pracę.

Nie zapominajmy, że 12 marca jest Dzień Drzemki w Pracy 😀

Wredny konsument to ja.

Tak, działy obsługi klienta czy konsumenta mnie “uwielbiają”. Ale nic na to nie poradzę, że lubię się dzielić z producentem swoją opinią o produkcie. Chociaż najczęściej kontaktuję się z daną firmą wtedy, gdy coś mi w produkcie nie pasuje. i po takim zwróceniu uwagi zazwyczaj dostaje się odpowiedź. Po takiej odpowiedzi dopiero wyrabiam sobie opinię o danej firmie czy marce. Ja naprawdę rozumiem, że może zdarzyć się błąd podczas produkcji. (more…)