Kampania Bepanthen.

Stało się. Oh yeah. Zostałam zakwalifikowana do kampanii Bepanthen Baby w Streetcom. Moja i koleżanek radość jest niezmierna! Czy było warto? (more…)

Koniec i basta!

Czas zakończyć nudny okres w moim życiu, tę monotonię, szablonowe mijanie dni itp… Pora aby poszukać coś, co mnie nęci i kręci. Jakieś hobby, pracę, cel w życiu. O tak! Niestety, fajnie się myśli, pisze, planuje ale z pomysłami już gorzej. Pół roku już siedzę z córcią w domu i powtarzam codziennie to samo: śniadanie, zakupy, spacer, po starszą do szkoły, obiad, kolacja i spać. W tak zwanym międzyczasie moja rozrywka to pozmywanie naczyń, odkurzanie, gierki na fejsie, robienie głupich min do młodszej. Mało ciekawie :/ I tak siedzę i się zastanawiam co by tu robić aby mieć radochę w życiu a przy okazji troszkę sobie dorobić. Kilka pomysłów mam, trzeba je dopracować, popatrzeć czy warto i czy dam radę. Na więcej pomysłów czekam, może przyjdą. Oby!

Czas chorobowy czas zacząć…

Dziecię starsze pojechało sobie na ferie do dziadków. Wśród ubrań i zabawek zapakowała także jabłuszko czyli tzw. dupoślizg. W końcu śnieg napadał to można się bawić. Kilka dni musiała odczekać bo temperatury spadły do -14 stopni. Aż nareszcie nadeszło ocieplenie i poszła z dziadkiem na górki. Bawiła się super. Frajda niesamowita. Ale… (more…)

Był poród, była depresja, teraz już z górki i normalne życie!

Obrazek

Oj pierwsze dwa – trzy tygodnie z małą były tragiczne. Nie zdawałam sobie sprawy, że człowiek tak może się czuć. Ja nienawidziłam całego świata. (more…)

Glossybox będę mieć a co!

Skusiłam się. Bo to łatwe. Otwierasz maila, tam reklama, brniesz dalej. Oglądasz co tam ciekawego.

Glossybox

 

Wujka gugla pytasz o opinie – są ok. No to czemu nie… Wiem, wiem, miękka faja ze mnie bo się dałam skusić. No i co z tego? Jak mi się nie spodoba to więcej nie zamówię i już 🙂  a jak tylko kurier mi to przyniesie to ruszę leniwy tyłek i zrobię zdjęcie tego cuda.

Wisi mi kawa…

Ja chyba jestem mało trendy a może niezbyt wrażliwa??? Bo mi wisi cała ta akcja “zawieszona kawa”. Więcej, ja w ogóle nie widzę sensu w takiej akcji. Bo niby dla kogo ta kawa? Dla każdego? Bez sensu. Zaraz się zaczną jakieś wiszące kanapki, ciastka albo całe zestawy obiadowe… Może to jest taka akcja dla – jak ich się teraz nazywa?? Hipsterów? To kolejne zjawisko mi nie zrozumiałe. Ciekawe dla socjologa, nie powiem. Ale nie jasne. Za świeże aby wyciągać wnioski. tak sobie jednak myślę, że gdybym poszła na magisterkę to chyba bym się w pracy końcowej zajęła tymi hipsterami. Temat nowy, nie do końca określony. No ale póki ja zacznę studia to zjawisko pewnie przeminie 😉

Wredny konsument to ja.

Tak, działy obsługi klienta czy konsumenta mnie “uwielbiają”. Ale nic na to nie poradzę, że lubię się dzielić z producentem swoją opinią o produkcie. Chociaż najczęściej kontaktuję się z daną firmą wtedy, gdy coś mi w produkcie nie pasuje. i po takim zwróceniu uwagi zazwyczaj dostaje się odpowiedź. Po takiej odpowiedzi dopiero wyrabiam sobie opinię o danej firmie czy marce. Ja naprawdę rozumiem, że może zdarzyć się błąd podczas produkcji. (more…)

Out of order

No i się popsułam. I to kuva na całego. Ostre zapalenie gardła. Cudnie. Czekałam na ciążę półtora roku a jak się wreszcie doczekałam to zaczynam ją od podtruwania antybiotykiem. Jakaż ja jestem zła! Nie wiem co Ten na górze ma za plany, oj nie wiem…

 

Jak wyzdrowieję to spiszę postanowienia bo to chyba ta pora roku, kiedy się robi plany na przyszły rok 😉

Merry merry…

Cicha noc, cichy dzień a nawet kilkanaście dni. W internecie, blogosferze wrzało troszku. A to Segritta i Nikon, a to Kominek dodał swoje małe co nie co, Wigilia w Radomiu i takie tam. Ominęłam nie komentując. Bo i po co?

W końcu są Święta. Jak zwykle nalatałam się za prezentami – dla siebie :/ nic to.

Ale i dostałam swój wymarzony – ciążę 🙂 Więc Merry Christmas! Banan na buzi od wczoraj u mnie gości i nic i nikt mi go nie zdejmie i już!

Wypalenie studenta

Nie, nie, nie o legalizacji trawki tu będzie. Tak jak jest wypalenie zawodowe tak i chyba studenckie też. Ja tak mam. Studia licencjackie, 7 semestrów. Tak, siedem. Nie pytać dlaczego, bo jak nie wiadomo o co chodzi… Tak czy siak, dobrnęłam do końca. I co na końcu? Głupia praca licencjacka. Po jaką cholerę się ją pisze – nie wiem. (more…)