Maksymalna wścieklizna czyli kobieta w ciąży jest.

Wolałam nic nie pisać. Ostatnio na jakikolwiek temat bym nie chciała napisać, pomyśleć to bez nerwów się nie obyło. Nic na to nie poradzę. Wkurza mnie wszystko i wszyscy. Zdecydowanie wolałam pierwszy etap ciąży kiedy to mogłam spać i spać i na nic innego nie miałam ochoty. A teraz tornado za tornadem. Gdzie się nie ruszę, na kogo nie spojrzę to mam nerw. Takie to uroki ciąży, heh.

Ostatnio pani starsza w Biedronce mnie wkurzyła bo stała i zachwalała innej pani jaki to tamtejszy chleb jest dobry. Bo taki na zakwasie, zdrowy, tydzień leży świeży. Kuva jak taki dobry to czemu masz go aż tydzień czasu. I sorry batory ale może leżał koło zakwasu ale nie jest na zakwasie. Zakwasowy chleb jest taki ciężki, zbity, smaczny. Ten nie jest takowy. Nie wytrzymałam, roześmiałam się i powiedziałam jej, że bajki opowiada. Po co? Sama nie wiem.

Takich historii w ostatnim czasie miałam mnóstwo. Powinnam je spisywać, może zacznę…