Wypalenie studenta


Nie, nie, nie o legalizacji trawki tu będzie. Tak jak jest wypalenie zawodowe tak i chyba studenckie też. Ja tak mam. Studia licencjackie, 7 semestrów. Tak, siedem. Nie pytać dlaczego, bo jak nie wiadomo o co chodzi… Tak czy siak, dobrnęłam do końca. I co na końcu? Głupia praca licencjacka. Po jaką cholerę się ją pisze – nie wiem. Takie pitu pitu do niczego niepotrzebne. Kompletnie się zniechęciłam. Więcej, znienawidziłam wszystko co robiłam. Wolałabym mieć egzamin z toku studiów. Człowiek by usiadł, przypomniał sobie co tam było semestry wstecz. Niestety tych, co wręczają dyplomy, nie obchodzi jaką ja mam wiedzę. Nic a nic. Głupek napisze pracę, zleci napisanie, zaprezentuje wypociny i już. Jest licencjat. I rzygać mi się chce jak pomyślę o magisterce. Bo znowu będzie to samo. Fajna nauka, wkuwanie, projekty i takie tam a na końcu pisanie pracy. W dupie to mam. No ale jak trzeba to trzeba. Więc piszę, czytam książki, czasopisma, necik przeglądam. Jakoś to będzie. Ale nigdy więcej. Nie w Polsce. Zacofanej do potęgi entej. Ale moja irytacja na kraj, w którym przyszło mi żyć to nie na teraz.

Previous Post
Leave a comment

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: