Przeterminowana przyjaźń

Przyznaję, nie mam przyjaciela / przyjaciółki. Takiej osoby, z którą można się spotkać, poplotkować, pożalić, poradzić. Kiedyś chyba miałam. Chyba. Bo to bardziej była przyjaźń w jedną stronę. Ona przychodziła i chwaliła się, dzieliła się szczęściem i nieszczęściem swoim. Ale nigdy nie była zbytnio zainteresowana co u mnie. Ja nie pytana, nie opowiadałam. Dlatego też, gdy drogi nasze się rozeszły bo wybrałyśmy inne szkoły, skończyła sie i nasza “przyjaźń”. Pomimo, że nie mam takiej psiapsiółki, z którą mogłabym się wybrać na kawkę, czyli spotkać się w realu, mam kilka przyjaznych mi dusz z forum internetowego. One wiedzą dokładnie co u mnie, mojego dziecia i ślubnego. Opieprzają jak jest potrzeba, pocieszają, wyciągają z dołka. Czy to postęp czasu? Czy tak jak zanika sztuka pisania listów, tak i znika funkcja przyjaciółki realnej, na żywo? Jest nas kilkanaście i jesteśmy rozrzucone po Polsce. Te co mają do siebie bliżej, spotykają się. Reszta się na oczy nie widziała. Kiedyś było nas więcej, niektóre nie wytrzymały jednak krytyki, innego spojrzenia na różne sprawy. A tu nie chodzi abyśmy stworzyły kącik ochów i achów. I dobrze. Ja jestem zadowolona z takich przyjaciółek on-line. Nie ukrywam jednak, że bywają takie chwile, kiedy przydałaby się duszyczka do pójścia na ploty i latte. Najwidoczniej nie można mieć wszystkiego. Więc dziękuję wszystkim moim e-przyjaciółkom! Super, że jesteście 🙂

Advertisements

Ograniczona rodzinnie ja.

Żeby nie było, kocham swoją rodzinę. Ślubnego i dziecię. Lecz co ja na to poradzę, że czasami mam uczucie ograniczenia. Chciałoby się zrobić to, pojechać tam a nie ma jak bo jakieś tam obowiązki rodzinne. I kiszka.

źródło: http://kterazedigital.com/blog/2011/05/16/bon-voyage/

(more…)

Nie rób tego żonie swojej!

Dzisiaj krótko. Całuj, gotuj, sprzątaj, zapraszaj na to i owo ale tego jej nie śpiewaj. Ble i haft.

Hoł hoł hoł

Tak, czas na świąteczny klimat. W końcu 1 listopad poszedł w niepamięć. Przed nami czas podniecania się, nerwobóli i kredytów. Bo ludzie jak bydło pędzą do sklepów po nowe, lepsze lampeczki, bombeczki i inne świąteczne sreczki. I prezenty. Przecież każdemu trzeba coś kupić. Drogie czy tanie, nieważne. Mało kto się zastanawia czy to się tej drugiej osobie przyda.

(more…)

Historia sroria.

Każdy miał swoje ulubione przedmioty w szkole. Rzadko kiedy krytykuję kogoś upodobania. Ale wkurza mnie jak ktoś fanatycznie coś lubi. Znam jednego (na szczęście) mężczyznę, który uwielbia historię. I fajnie. Wiem, historia zrobiła dużo złego dla nas Polaków. Mam tę świadomość. Ale jakoś kurczę nie podniecam się tym. Trudno. Stało się. Zasada – było minęło. Należy pamiętać ale umiarkowanie. A On się denerwuje, frustruje. Filmem, reportażem, pozytywną opinią na “zły” historycznie temat. Po co??

(more…)