Co razi a co nie?


Wczoraj podróżowałam z moją młodocianą autobusem. Dosyć tłoczno ale miejsce siedzące miałyśmy. Przed nami siedziało dwóch chłopaków, powiedzmy 15-16 lat. Kolega A i kolega B. B trzymał w ręku piłkę nożną i się nią bawił. A siedział ze słuchawkami na uszach. Raptem A zaczął się “rzucać” słownie do swojego kolegi B. Rzucając kurwami i innymi soczystymi kawałkami dawał do zrozumienia B, że go wkurza.

Tamtemu mina zrzedła, przestał bawić się piłką i znieruchomiał. Podczas rzucanki, A wyrzucił na podłogę jakiś papierek. I wtedy dopiero oburzyła się pani siedząca na przeciwko nich. Że jak to tak, nie są przecież u siebie, nie wolno tak śmiecić i tym podobne. Dlaczego o tym piszę? Ponieważ wkurzyłam się, że nikt im nie zwrócił uwagi, gdy poszła wiązanka słowna, raczej nie nadająca się do słuchania w miejscu publicznym ale zbulwersowało panią rzucenie papierkiem. Czyli co? Przekleństwa już są ok? Ja się zdecydowanie nie zgadzam. Siedząca obok mnie latorośl ma jeszcze czas na poznanie naszego pięknego języka polskiego od tej strony. Notabene kolega A zaraz się roześmiał i powiedział koledze B, że żartował. Wręcz było słychać jak z B wylatuje “ufff”. Jak tak dalej pójdzie, to na porządku dziennym będzie pani w szkole mówiąca do dzieci “Ja pierdolę, kto tu naśmiecił? Ile razy, kurwa, mam mówić, że śmiecić nie wolno?”

Previous Post
Leave a comment

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: