Prywatnie. W obiektywie.

Fotografem nie jestem, aparat mam raczej słabiutki ale w końcu to nie foto blog 🙂 Jakoś mnie tak pchnęło co by wkleić kilka pstryczków.

Po pierwsze Kominek narobił mi smaka na frytki. Dwa lata przebywałam na Wyspach Jedynych Słusznych i jak zobaczyłam Jego relację to aż mnie skręciło w brzucholu i musiałam zrobić!

(more…)

Z rumieńcem przez życie.

Właśnie wpadło do skrzynki kolejne Brain Pickings. A w nim jakże dobrze mi znany i znienawidzony temat. Blushing. Odkąd pamiętam mam rumieńce na twarzy. Tak po prostu. Krwinki mam blisko skóry i tyle. Ale niestety w sytuacjach wstydliwych rumienię się bardzo. Jak byłam nastolatką to marzyłam aby kiedyś uśmiercić te wszystkie żyłki co by już NIGDY się nie zarumienić. Jakże mnie wkurzały, nie, zmaż, wkurwiały mnie komentarze, że rumieńce są takie urocze.

(more…)

Chłopcy na koniach – czekam!

Już myślałam, że westerny są passé. Dobrze pamiętam podniecenie w narodzie gdy popularne były filmy takie jak Rio Bravo, Siedmiu Wspaniałych czy Tańczący z Wilkami. Ok, pamiętam opowieści o tym, aż taka stara nie jestem. Ale uwielbiałam i uwielbiam oglądać Costnera. Ogólnie kocham westerny.

(more…)

Jedz na czasie, chudnij automatycznie.

Tak się dzieje w Ameryce. Ale po kolei…

Nie ma co ukrywać. Większość ludzi lubi jeść. Jedni słodycze, drudzy wolą wytrawne potrawy a reszta uwielbia fast foody. Nie będę ściemniać, ja lubuję po troszku wszystkie kategorie. W Polsce nie mało jest jest barów szybkiej obsługi, tłustego i niezdrowego jedzenia.

I dobrze. Nie wszystko musi być eko i fat free.

(more…)

Multikino jak prostytutka.

I to taka początkująca. Czyli obojętnie z kim, ważne że kasa z tego będzie. Wybrałam się z moim dzieciem w sobotę na poranek w Multikinie. Poranki są dla dzieci od lat dwóch. Wyświetlana była bajka z serii “Barbie”. Przed seansem kochane kino chciało urozmaicić rozrywkę.

(more…)

Strach o tradycję?

Czasami mam dosyć życia w naszym kraju, jakim jest Polska. I to nie dlatego, że denerwują mnie politycy, drogi, urzędy, służba zdrowia. Jak by dobrze popatrzeć to w każdym kraju mają takie problemy. Jesteśmy teraz w takim miejscu w roku, gdzie już większość szykuje się na Święto Wszystkich Świętych. No ale przed tym jest jeszcze Halloween.

 

Image

zdjęcie z http://wkalendarzu.pl/halloween/

(more…)

Reklama nie taka zła jak ją malują.

Reklamy są różne. Jedne wkurzają, drugie śmieszą a reszta jest nijaka. Mnie zafascynowała ostatnio reklama Channel no. 5.

(more…)

Stęki, jęki.

Jak w reklamie. Leży ślubny, kaszle biedak. Jeden wielki stęk i jęk. Ale wytłumaczcie mi dlaczego facet tak mocno akcentuje swoje niedomaganie? Jak mnie złapała grypa, GRYPA kurwa, a nie kaszelek i ból gardła, to pomimo, że obhaftowałam pół osiedla to doszłam do apteki i kupiłam sobie to i owo.

(more…)

Czasami mnie mdli.

ImageJak oglądam polskie produkcje programów nadawane przez TLC to mam mdłości. Niestety nie są to mdłości ciążowe. TVN jakoś sobie radzi w tej kwestii. Ugotowani, Masterchef, Idol itp – są to programy, które da się obejrzeć. Więcej, Masterchef uwielbiam. Nie ważne, że najbardziej tam lubię teksty pana francuza. Wyjątkiem jest może Perfekcyjna Pani Domu. Tu im się nie udało, więcej, dla mnie program jest na bardzo niskim poziomie i nie chce mi się oglądać bałaganu pań, które największy problem mają ze swoją chorą psychiką. Bo czy to jest normalne, żeby każda płakała i się żaliła jaka to ona jest nieszczęśliwa. Matka ją nie rozumie, nie wspiera a mąż to już w ogóle nic nie robi. Do tok szołu won, bo jak zasiadam i chcę oglądać metamorfozę bałaganiary w perfekcyjną panią domu to gówno mnie obchodzi, że ją nikt w domu nie rozumie. No ale nie o tym miała być mowa.

Ostatnio w telewizji TLC pojawił się nowy program “Polski Turniej wypieków”. Z entuzjazmem czekałam na pierwszy odcinek. Uwielbiam gotować a piec to już w szczególności. Czekałam na inspirację. Po pierwszym odcinku pomyślałam sobie “eh nic to.

Może dopiero się rozkręcą”. Ale się nie doczekałam.

(more…)

Erotyczne czytanie

Image

Ponoć obecnie ta właśnie książka jest na czasie. Rzadko kiedy robię to, co jest na czasie. Ale pewnego dnia koleżanka napisała na forum, gdzie sobie pisuję: warto przeczytać, na każdej stronie seks.” I jak tu się nie skusić? Zaryzykowałam i zaczęłam lekturę. Ciężko było zacząć, ponieważ pierwsze 100 stron to raczej nudy i w głowie miałam tylko jedno pytanie: “gdzie do cholery ten seks?”. No ale potem się akcja faktycznie rozwinęła. I czasami czytając aż miałam ochotę zamknąć oczy, z przerażenia rzecz jasna. Już nie wspomnę, że na inne rzeczy też nabrałam ochotę 🙂 Tak czy siak, książkę przeczytałam szybciutko, z wypiekami na twarzy. Gdy się skończyła, to pomyślałam, co ja teraz biedna będę czytać. Więc szybciutko do netu po II i III część. Już w wersji angielskiej, ale mi akurat nie robi. Aktualnie jestem w trakcie czytania już III części. Moje spostrzeżenia? Otóż:

I część – warta spędzonego czasu nad lekturą. Seksualna, erotyczna, intrygująca. Wzorując się na książce: Moja wewnętrzna bogini zdecydowanie przytakuje.

(more…)